czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 4

Jechaliśmy w ciszy,Harry co pewien czas chwytał mnie za udo,na co ciągle odpowiadałam mu
-Kurwa nie dotykaj mnie skurwielu-mówiłam przez zaciśnięte zęby.Wyglądałam przez okno ze łzami w oczach. Od czasu kiedy tu przyjechałam nie rozmawiałam z mamą ani Luke. Zastanawiam się co u nich,co robią, jak się czują.
-Jesteś w ich gangu?
-Kogo?
-Tego chuja, jak mu tam Niall'a?-nie pozwolę żeby mówił tak o osobach, na których mi zależy. Taki skurwysyn nie będzie obrażać mojego Horana.
-Jesteś szmaciarzem, porwałeś mnie z niewiadomo jakiego powodu.Chociaż wydaje mi się że powodem jest albo kasa albo seks-wychodziłam już z siebie,zamknięta w limuzynie z przywódcą gangu akademickiego,brzmi to żałośnie,ale to prawda.
-Jeśli będziesz mnie tak prowokować to zgwałce cię nawet tutaj,więc przychamuj szmato!-wolałam już siedzieć cicho. Bałam się że słowa przejdą w czyny. Chciało mi się już spać, może jak usnę na chwilkę to nic się nie stanie. Kraina Morfeusza zabrała mnie po raz kolejny,lubię kiedy jestem w niej pogłębiona. Moje oczy powoli otwierały się. Ku zdumieniu nie ujrzałam już skórzanego wnętrza limuzyny lecz przytulną sypialnię. Rozglądnęłam się po pokoju, nikogo tu nie było. Moje ręce i nogi były związane. Nie mogłam się ruszyć co nie pomagało mi w próbach ucieczki. Za drzwiami słyszałam głosy.
-Zobaczę czy już się obudziła-usłyszałam niski i ochrypły głos. Wszedł do pokoju i kiedy zauważył że nie śpię, zamknął drzwi na klucz. Boję się go,ale czuję że nie zrobi mi krzywdy. Nie wiem, może się mylę.
-Mój skarb już nie śpi?-posłał mi uśmiech. Jego dołeczki były słodkie.
Kiedy Harry powiedział do mnie skarbie, przypomniało mi się że Niall nazwał mnie tak samo na imprezie w domu Lottie Maroon.
-Styles proszę Cię,załatwmy to szybko i mnie wypuść-poprosiłam zażenowana.
Harry wyciągnął z kieszeni twix'a i rzucił na łóżko,podał mi szklankę soku pomarańczowego. 
-Ciekawe jak mam to jeść kotku,skoro związałeś mi ręce i nogi ?!-krzyknęłam z niezadowoleniem.
-Spokojnie,nakarmię Cię-wyszczerzył swoje zęby.
Wziął ciastko w swoje ręce i próbował wsadzić mi kawałek do buzi.
-Nie chcę!-próbowałam powiedzieć z zamkniętą buzią.
-Jedz!
-Kurwa,nie!-krzyknęłam i uderzyłam loczka w brzuch związanymi nogami.
-Co Ty sobie kurwa myślisz?! Że co? że jak będziesz się tak zachowywać to coś Ci to pomoże?! To kurwa grubo się mylisz! Jesteś kolejną,zwykłą suką którą mam zamiar zerżnąć. Ale przed tym dziwko zadzwonisz jeszcze do tego swojego chuja i zażądasz za siebie 100,000-wykrzyczał.
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach,ile mogłam wytrzymać? Każdy w końcu pęka. Widziałam jak Styles spogląda na mnie. Nie patrzył na mnie jak na idiotkę,czy zwykłą sukę,patrzył jakoś inaczej. Po czym tak po prostu wyszedł.
Zaczęłam rzucać się na łóżko. Nienawidziłam go,nie potrafiłam zrozumieć dlaczego to robi.Przypomniałam sobie,że mam pistolet od Malika. Stoczyłam się łóżka spadając na ziemię,narobiłam przy tym trochę hałasu,ale ten chuj i tak pewnie nie zwróci na to uwagi. Związanymi rękami szybko szukałam przedmiotu. Poczułam coś metalowego,tak mam! Wyciągnęłam pistolet i z powrotem wskoczyłam na moje łóżko.Zrobiłam się senna,ale nie chciałam zasnąć, chciałam zrobić temu gnojowi taki hardcor,że się nie pozbiera. Usłyszałam głos Niall'a i momentalnie uśmiech wkradł mi się na twarz.
Weszli z Styles'em do pokoju.
Horan podbiegł do mnie i pocałował mój nos,wziął moje ręce i popatrzył na rany zrobione przez Harr'ego.
Harry śmiał się z nas bezczelnie.
-Ty skurwielu,zależy Ci tylko na pieniądzach-Niall'er lekko popchnął Harr'ego.
-Jesteś zwykłą szmatą Horan,jak chcesz to zaraz powiem Tini co robiłeś wcześniej-śmiał się.
-Ty chuju,zabiję Cię-Horan naskoczył na niego.
Harry złapał Niall'a za szyję i przycisnął go do ziemi,wyciągnął nóż z kieszeni i przyłożył do krtani mojego blondyna. Szybko złapałam za pistolet,wycelowałam w Styles'a i zakryłam oczy dłonią. Nacisnęłam za spust.
To nie było moje życie. To wszystko co się działo,było inne niż dotychczas. Oni bez problemu mogli by się pozabijać i nie mieć wyrzutów sumienia. Usłyszałam jęk Harry'ego. Wstałam z łóżka i podbiegłam do niego.
Postrzeliłam go w ramię. Niall pociągnął mnie do wyjścia.
-Niall nie możemy go tak zostawić!-krzyczałam stojąc na on pchał mnie do przodu.
-Nie pomogę mu!-krzyczał.
-Chcesz być taki jak on?-zapytałam łagodniej. Jednak on nie odpowiedział na moje pytanie. Weszliśmy do dużego pomieszczenia, była tam siostra Harry'ego, poznałam ją po okularach przeciwsłonecznych. Za nią stało 2 chłopaków i brunetka o ciemnej karnacji, wyglądała jak dziwka. Coś mi podpowiada że to właśnie jest Lottie Maroon. Nagle do środka wszedł Liam,Zayn i Louis a za nimi Cami. Coleman kiedy mnie zobaczyła podbiegła z płaczem.
-Martina nic ci nie jest?! Co on ci zrobił?!-nie mogła się opanować.
-Nic,nic..
-Chodźmy już-powiedział niecierpliwy Zayn.
Moi przyjaciele zbliżyli się do drzwi,a ja nadal stałam w bezruchu. Siostra loczka pobiegła do pokoju.
Po chwili wyszła z zakrwawionymi rękami.
-Wypierdalaj!-krzyknęła.
-Ja..ja,naprawdę nie....
-Wypierdalaj kurwa-krzyknęła ponownie ze łzami.
Wybiegłam przeciskając się przez chłopaków z gangu Styles'a. Przyjaciele szybko podążyli za mną.
Niall chciał mnie przytulić,a ja się odsunęłam.
-Co jest Tini?-spytał zdziwiony.
-To nie tak powinno być,wplątaliście mnie w jakieś gówno! Zniszczyliście swoje życie,a teraz chcecie zniszczyć moje-krzyczałam przez łzy.
-Martina sama się w to wplątałaś! Niall,Ci od początku mówił,że zaprzyjaźniając się z nim należysz do nas i jesteś w niebezpieczeństwie. Wszystko to wiedziałaś,a teraz chcesz się wykręcić,to nie jest w porządku-powiedział zdenerwowany mulat.
Popatrzyłam wyczekująco na Horan'a.
-Nic jej nie powiedziałeś?!-zapytała ruda Niall'a.
Blondyn opuścił głowę.
-Zostawcie nas samych-poprosił Horan.
Przyjaciele odeszli kilkanaście metrów dalej,a my usiedliśmy na murku.
-Słuchaj Tini,od kiedy Cię zobaczyłem,coś poczułem,chciałem mieć Cię blisko. Nigdy nie pozwoliłbym Cię skrzywdzić!-powiedział.
-Już raz do tego dopuściłeś.
Blondyn popatrzył na mnie z wyrzutem. Wiem,że go tym zraniłam,ale muszę się odciąć od tego pieprzonego gówna. Postanowiłam go dobić,chociaż wcale nie chciałam go ranić.
-Słuchaj ja nic,nic do Ciebie nie czuję oprócz przyjaźni,kocham kogoś innego.
Blondyn posmutniał jeszcze bardziej niż wcześniej,skłamałam go. Bezczelnie skłamałam. Teraz czułam się potwornie,wiedziałam że mi się udało,serce Horan'a było rozbite na tysiące kawałeczków.
-Już nigdy do takiego czegoś nie dopuszczę,obiecuję. Tylko Tini nie odcinaj się od nas. Zostańmy tymi pieprzonymi przyjaciółmi i cieszmy się tym chujowym życiem,które co dnia zaskakuję nas coraz czymś nowszym.
Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-Przyjaźń?-wyciągnął do mnie rękę z zapytaniem.
-Przyjaźń-skoczyłam,rzucając się na jego szyję.
-Pojedziemy po Twoje rzeczy do akademika ?
-A co z lekcjami?-zapytałam wyczekująco
Blondyn wyciągnął kartkę z miesięcznym zwolnieniem z powodu wyjazdu. To nie było w moim stylu,ale chciałam spróbować czegoś innego. Choć raz być tą odważną.
-Okey,to pojedźmy po twoje rzeczy kicia-powiedział zawadiacko.
Zaśmiałam się i wzięłam go za rękę prowadząc do przyjaciół.
-Ej Tini,jedno pytanko,skąd miałaś pistolet?-zapytała ruda ze zdziwieniem.
-Od najlepszego Zayn'a-rzuciłam się mu na szyję.
Razem wsiedliśmy do jeep'a Louis'a i pojechaliśmy pod akademik. W drodze cały czas myślałam o Harr'ym,ja wcale nie chciałam tego zrobić. Boję się,że zrobiłam mu krzywdę. Najchętniej wróciłabym tam i pomogła go zawieźć do szpitala,nałożyć opatrunek,móc go przeprosić.
-Hej,Martina wysiadka-powiedziała uśmiechnięta Cami.
-Już,już-szybko wysiadłam z auta.
-Myślałaś o Harr'ym,prawda?
-Tak-powiedziałam,czułam się jakby ruda złapała mnie na gorącym uczynku.
-Uważaj na niego,potrafi nieźle zawrócić w głowie. Nawet jeżeli chcę Ci zrobić krzywdę,czujesz do niego coś dziwnego. Czujesz się jakbyś była najlepszą dupą na świecie,i chętnie byś się na niego rzuciła. Nie wiem czego to sprawa,ale tak jest.
Czułam,że Cami świetnie opisuję mój stan wtedy gdy byłam w aucie. Moje policzki oblał rumieniec.
Weszłyśmy do pokoju i szybko pakowałyśmy moje rzeczy. Zerknęłam na mój telefon,20 nieodebranych połączeń od mamy i 11 od Luk'a. Teraz nie mam czasu,zadzwonię później.
-Możemy iść Tini-powiedziała czerwona Cami,trochę się zmęczyłyśmy przy pakowaniu,to znaczy ona,bo ja nic prawie nie pakowałam.
-Dobra,tylko jeszcze kosmetyczka-przeciągałam,-oki,możemy iść-dodałam wesoła. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechaliśmy w kierunku domu Liam'a. Chciałam poznać już jego dziewczynę, na pewno jest miła i wyrozumiała skoro pozwoliła ściągnąć mu do domu mnie i Cami. Tym bardziej że jednej z nas, czyli mnie, nie zna długo. Zaledwie kilka dni. Wysiedliśmy przed dużym luksusowym domem. Cholera co ja gadam, przed ogromną luksusową willą.
Niall położył dłoń na moich plecach i prowadził mnie przez kolorystyczny i zadbany ogród. W progu stanęła niewysoka dziewczyna, była bardzo ładna. Ona i Liam zdecydowanie pasowali do siebie w stu procentach.
Niall prowadził mnie do drzwi. Dziewczyna uścisnęła Liam'a a potem uśmiechnęła się do mnie. Horan wprowadził mnie do jednego z wielu pokoi.
-Tu będziesz bezpieczna.
-Dziękuję ci Niall, tyle dla mnie zrobiliście-blondyn przytulił mnie i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.
Opadłam bezczynnie na łóżko. Złapałam się za głowę rozumiejąc,że nic już nie będzie jak dawniej. Zadzwonił mój telefon. Podbiegłam do szafki natychmiastowo odebrałam połączenie od mamy.
-Dzień dobry Tinita,czy możesz wytłumaczyć mnie i twojemu bratu dlaczego nie odbierałaś tego pieprzonego telefonu ?! Martwiliśmy się o Ciebie-słyszałam w jej głosie troskę,ale i złość.
-Przepraszam mamo,byłam bardzo zapracowana,i błagam Cię nie mów do mnie 'Tinita'-powiedziałam poważnie.
-No dobrze już córciu,jak tam się masz ?
Byłam zakłopotana. Super mamusiu ! Wplątałam się do jakiegoś gangu,moim najlepszym przyjacielem jest jego przywódca,a wczoraj byłam w łóżko cholernie przystojnego Styles'a ! A no zapomniałabym,prawie mnie zgwałcił ale na szczęście go postrzeliłam,wspaniale nie sądzisz ?
-Emm,jest ok-wymamrotałam z zakłopotaniem.
-Dlaczego jesteś taka zdenerwowana Tini?
-Nie,wydaję ci się po prostu jestem bardzo zmęczona,wczoraj uczyłam się całą noc na egzamin,który jest jutro.
-Przepraszam kochanie,nie wiedziałam,w takim razie już ci nie przeszkadzam,przed jutrem musisz sie wyspać. Zadzwonię jutro żeby dowiedzieć się jak ci poszedł,dobrze?-zapytała wyczekująco.
-Mmmm,jasne-powiedziałam najbardziej entuzjastycznie jak potrafiłam.
-Dobranoc-usłyszałam głos mojego brata w słuchawce,zrobiło mi się ciepło w środku,chciałam go przytulić.
-Dobranoc-powiedziałam krótko i rozłączyłam się.
Rzuciłam telefon na szafkę i usiadłam po turecku słysząc sygnał mojego laptopa 'masz nową wiadomość'
Natychmiast wzięłam swój laptop do rąk i otworzyłam wiadomość.
"No hej kicia,jak tam,dotarłaś bezpiecznie do Liam'a ? Ah,no tak to miała być twoja kryjówka,powiem ci,że świetna ! Z jednym małym wyjątkiem,bardzo łatwo ją znaleźć. Wiesz pamiętaj,że za niedługo zabiorę cię na kolejną wyprawę,wtedy będziesz moją i tylko moją suką. Podoba ci się nie mam racji ? Będziesz chciała tylko mnie,będziesz pragnęła takiego kutasa jak ja. Do zobaczenia śliczna. XOXO,Twój Hazza.
Zamarłam,przecież Niall i reszta mówili, że tutaj będę bezpieczna. Nic nie rozumiałam,nie potrafiłam zrozumieć,czemu ja ? Dlaczego ?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz