Nie znałam go od tej strony,myślałam że jest zwykłym i grzecznym chłopakiem. Jak widać pozory mylą
-A co Ty głuchy jesteś sukinsynie ?-prychnął loczek.
Pchnął Nialla na balustradę od schodów
-Harry! Spokojnie!-krzyknęła blondynka piercingiem.
Pięści Harr'ego rozluźniły się,a oczy przybrały naturalną barwę. Chłopak odszedł bez słowa za dziewczyną. Mieszkają na tym samym piętrze co Horan. Mam nadzieję,że mój przyjaciel nie będzie miał przeze mnie problemów.
-Dziękuję Niall-ucięłam krótko.
-Nie ma za co-puścił mi oczko.
-To zwykły kretyn,nie przejmuj się.
Przytuliłam chłopaka i odprowadziłam go do drzwi.
-To widzimy się za godzinkę na rozpoczęciu,tak ?
-Dokładnie-uśmiechnęłam się szeroko.
Postanowiłam pójść do mojego pokoju. Zauważyłam numerek 112,to tu.
Weszłam do pokoju,w roku pokoju zauważyłam ognistowłosą dziewczynę. Jej ręce były pokryte dziarami a na twarzy widniał piercing. Dziewczyna przerwała rozpakowanie się i podbiegła mocno mnie przytulając.
-Hej,jestem Cami-wyciągnęła przyjaźnie rękę.
-Tini-uścisnęłam rękę.
-Jak się masz?
-Wspaniale,dzięki.
Dziewczyna była bardzo skąpo ubrana,do rozpoczęcia zostało 15 minut,nie sądzę że zamierzała się przebrać.
-Chcesz żebym poznała cię z moimi przyjaciółmi?-wypaliła zielonooka.
-Tak,jasne-pomyślałam,że nowe znajomości zrobią mi dobrze.
-Rozpakowujesz się teraz czy później ?
-Myślę,że zdąże jeszcze przed rozpoczęciem-powiedziałam.
-Hmmmm,możesz wziąć tą szafę?-zapytała mnie Cami z lekkim zakłopotaniem.
Była dość mała,ale i tak wzięłam mało rzeczy,więc to nie był dla mnie problem.
-Jasne,nie ma problemu.
-Dzięki Tini-ruda uśmiechnęła się szeroko.
Cami pomogła do końca mi się rozpakować,a później gadałyśmy jeszcze chwilę. Ruda jest naprawdę świetna,dowiedziałam się,że są tu dwa gangi i że chłopak który zaczepił dziś mnie i Niall'a jest przywódcą jednego z walczących ze sobą drużyn. Rodzice Cami zmarli gdy ona miała 10 lat. Jej życie wywróciło się do góry nogami. Z wspaniałego zmieniło się w koszmar. Ja też opowiedziałam jej o moim nie szczęśliwym dzieciństwie. W 15 minut stała się dla mnie osobą bardzo bliską. Zeszłyśmy razem na sale konferencyjną gdzie zawsze odbywały się przeróżne apele. W rogu sali zauważyłam Horana z dwoma chłopcami. Podbiegli do mnie i się przedstawili.
-Jestem Zayn piękna-pocałował moją dłoń.
-Tini-uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak miał ciemne włosy z blond pasemkami wokół grzywki. Jego oczy były śliczne,nie dało się określić ich koloru. Widziałam w nich tańczące iskierki.
-Ja jestem Louis,mów mi Lou-pocałował mnie w policzek.
-Tini-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Chłopak był brunetem. Jego oczy były równie piękne co Zayn'a. Były niebieskie,takie czyste. Zupełnie jak morze. Przysiedli się do nas i zaczęliśmy rozmawiać. W pewnej chwili do sali wparował chłopak w lokach ze swoją dziewczyną u boku i trzema chłopcami za sobą.
Moi przyjaciele w jednej sekundzie ucichli. Niall i Harry mierzyli się wzrokiem.
Zapytałam rudej,kim ta blondynka jest dla Harrego.
-Dla Styles'a ? Jest jego siostrą. To jedyna osoba z rodziny która mu pozostała.
-A,rozumiem.
Światła w sali zgasły i na środek wyszedł dyrektor akademii, był dumny widząc przez sobą tylu absolwentów.
-Tini idziesz jutro na tą impreze?-zapytał mnie Louis.
-Nie nie zamierzam, chyba się pouczę.-Camila popatrzyła na mnie z niedowierzaniem, eh jesteśmy na studiach każdy powinien się tu uczyć a nie imprezować.
-No weź, możemy iść razem-nalegał Niall-jako przyjaciele-dodał.
-Zastanowię się-powiedziałam z uśmiechem.
-Musisz iść, nie zostawię cię tu samej, bo co jak przyjdzie tu ten idiota Harry i zgwałci cię bez mojej zgody-powiedział Horan na co wszyscy wybuchli głośnym śmiechem łącznie ze mną. Niall jest taki zabawny, zachowuję się jakbym była jego własnością. Co o dziwo mi nie przeszkadza.
-To jak Tini,pójdziesz ?-rzucił Zayn.
-No dobrze pójdę-powiedziałam z uśmiechem od ucha do ucha
Louis,Niall i Zayn przybili mi piątki,a ruda uścisnęła mnie wstając z swojego łóżka,przytulas nie trwał długo,bo Zayn błyskawicznie pociągnął Cami za biodra,a ta od razu wleciała mu na kolana.
-Tooo co dziś robimy?-pytał przeciągając Nialler-może pójdziemy coś zjeść?-dodał śmiesznie poruszając brwiami.
-Nie,Niall Ty ciągle jesz-zmierzył go Louis
-Ej ! A możemy pójdziemy do piercera lub tatuażysty ?-zaproponowała rudowłosa.
-Tak,to byłby dobry pomysł-od razu odpowiedział Zayn.
Zgodziliśmy się wszyscy z Cami,obiecaliśmy chłopcom,że w godzinę się wyrobimy. Ale niestety. Trzeba było się przebrać,zrobić makijaż,na dodatek Cami wybierała wzór który będzie robić u tatuażysty. Godzina minęła jak 10 minut. Chłopcy dobijali się do drzwi już od 20 minut,a my zachowywałyśmy się jakby oni przedstawiali kabaret. Po kolejnych 10 minutach przygotowywania się,wyszyłyśmy do nich. Niall siedział pod drzwiami jedząc,to znaczy pożerając czekoladę,Liam czytał książkę,a Zayn i Louis grali w karty.
-Możemy iść-powiedziała przez śmiech Cami.
-Wspaniale-powiedział poirytowany Niall.
-Wyglądacie ślicznie-rzucił Liam.
-Dzięki-powiedziałam z uśmiechem za nas dwie
Wyszliśmy przed akademik i wsiedliśmy do białego Land Rover'a.
Zayn usiadł za kierownicą,a koło niego Cami. Ja z Niallem i Louisem wpakowałam się do tyłu.
Blondyn wyciągnął z kieszeni jakieś mini białe tabletki.i poczęstował każdego. Zapytałam co to jest.
Zayn zachichotał,a ruda uderzyła go w ramię
-Zamknij się!-syknęła.
-Sory,sory-odpowiedział ze skruchą w głosie Zayn.
-To heroina,a dokładniej głupi Jaś.
-To ja podziękuję-powiedziałam zawstydzona.
-No weź,to nic złego-nalegał Niall.
-Nie dziękuję-uniosłam głos.
Bardzo szybko się denerwuję,nie wiem dlaczego. Namawianie mnie na coś od razu kojarzy mi się z moim ojcem. Oczy zaszkliły mi się.
-Ej mała,to nic,nie płacz-delikatnie powiedział Louis
Przytuliłam bruneta,pięści Niallera zacisnęły się,jakby był zazdrosny. Wzięłam jego rękę do mojej. Nikt nie wiedział o co chodzi oprócz Cami,która patrzyła na mnie ze skruchą.
-Co jest?-zapytał Niall,mocniej ściskając moją rękę.
Opowiedziałam im wszystko,wiedziałam że mogę to zrobić. Wiedziałam,że nic się nie stanie,mogłam im zaufać.
-Jesteśmy na miejscu-powiedział Zayn,lekko podnosząc swój kącik ku górze.
-Wzięłam Niall'a za rękę i razem szliśmy w stronę studia. Zayn,Cami i Louis zostali jeszcze zapalić. Powiedzieli,że dojdą. Przed studiem zauważyłam Styles'a,który kończy właśnie rozmowę i wchodzi do studia. Widziałam jak uśmiech Horana dosłownie zdziera się z jego twarzy. Chwycił bardzo mocno mój nadgarstek i zawrócił się w stronę auta.
-Niall spokojnie,przecież nic się nie stanie-powiedziałam zdziwiona.
-Nienawidzę tego gnojka,jak tam pójdę to go zabiję! Przysięgam-wykrzyczał przez zęby.
Trójka znajomych szła w naszą stronę nie wiedząc co się dzieję.
-Co jest Niall?-zapytał Louis
-Styles jest u piercera.
-Kurwa!-szepnął Zayn
My z rudą patrzyłyśmy na nich jak na idiotów. Przecież to nic złego. Każdy może iść to tego studia,jest ono najbardziej popularne w Cambridge. Ku naszemu szczęściu po chwili zauważyliśmy Harr'ego wychodzącego ze studia. Jego oczy ponownie były czarne,a loki swobodnie opadały mu na twarz. Szedł szybkim krokiem w naszą stronę. Niall pociągnął mnie za nadgarstek wywołując u mnie jęk. Zabolało,za mocno chwycił moją rękę. Poszliśmy kawałek w lewo,dzięki temu Harry ominął nas szerokim łukiem,nawet nie zwracając na nas uwagi.
-Przepraszam,przepraszam-mówił w kółko Niall.
-Nic się nie stało-szybko rzuciłam i szłam przodem z rudą.
Zrozumiałam,że Horan bardzo szybko się denerwuję,nie potrafi opanować swoich emocji. Jak by był pod czyimś wpływem. Moje oczy przeniosły się na nadgarstek. Był cały czerwony od uścisku i z jednego miejsca lekko ciekła krew, to przez bransoletkę. Wbiła się w skórę,po czym ją zdarła. Weszliśmy do studia i zauważyliśmy siedzącego na krześle młodego chłopaka. Był zalany krwią,miał podbite oko i zdartą skórę z nosa.
-Dante! Co się tutaj wydarzyło?-krzyknęła przestraszona Camila
Zayn w tym czasie pobiegł po apteczkę.
-Harry był. Uważajcie,chce okup za Jai'a.-powiedział przestraszony Dante.
Ja słuchając rozmowy nie wiedziałam co się dzieję,ale zrozumiałam,że te ich gangi to nie jakaś gra czy sprzeczki między nastolatkami,tylko prawdziwa walka na śmierć i życie.
*************************************************************
Bang,bang,bang ; * Może być ^...^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz